Strona g³ówna | Kontakt | Powrót

Potop w Szwecji

Andrzej Skorykow
 Widok linii brzegowej Ba³tyku u¶wiadomi³ mi, ¿e opuszczamy ju¿ Polskê i za chwil kilka znajdziemy siê nad terytorium Szwecji a tam pewnie bêdziemy ju¿ tylko my¶leæ o rywalizacji na zawodach, do których tak d³ugo siê przygotowywali¶my. Widok morza zastanawia³, czy naprawdê pokonanie wp³aw Ba³tyku jest takie trudne. Przecie¿ podczas przygotowañ tak± odleg³o¶æ pokonali¶my wielokrotnie. Na nasze szczê¶cie w wodzie o wiele cieplejszej. Dziêki s³onecznej pogodzie mogli¶my podziwiaæ widoki. Wybrze¿e Szwecji wygl±da³o zupe³nie inaczej ni¿ polskie. Mo¿e od l±du oddziela³y liczne wysepki. Szwecja wydawa³a siê pagórkowata i ca³a pokryta ciemno zielonymi lasami i polami. Po godzinie i piêtnastu minutach wyl±dowali¶my na kameralnym lotnisku oddalonym o 100 km od stolicy. Wsiedli¶my do autobusu, który dowióz³ nas na sam dworzec w Sztokholmie. Ruch na autostradzie odbywa³ siê jakby w zwolnionym tempie - to efekt przestrzegania przez Szwedów rygorystycznych przepisów o ruchu drogowym. Teraz metrem kilka stacji i kawa³ drogi pieszo z baga¿ami na plecach do miejsca noclegu. Ta przecie¿ niezbyt d³uga podró¿, okaza³a siê wyj±tkowo mêcz±ca. Na miejscu spotka³a nas przykra niespodzianka. Nast±pi³a pomy³ka i czworo z nas bêdzie musia³o nocowaæ w ogólnej sali z obcymi lud¼mi!!! Na nic zda³y siê nasze dokumenty potwierdzaj±ce rezerwacjê i okazywane oburzenie. Za³amani, po chwili odpoczynku, wyruszyli¶my na p³ywalniê dokonaæ zg³oszenia. Widok basenu i olbrzymiej ilo¶ci zawodników przyspieszy³ bicie naszych serc. Na krytym obiekcie znajdowa³ siê d³ugi 50 metrowy basen z dziesiêcioma torami i trybunami po obu stronach dla zawodników i kibiców. W tym samym kompleksie, poza basenem do skoków do wody i parkiem wodnych uciech znajdowa³ siê drugi basen, równie¿ 50 metrowy, na którym tory za³o¿one by³y w poprzek, by uzyskaæ 20 torowy basen o d³ugo¶ci 25m. By³ to obiekt przygotowany do rozgrzewki. To ciekawe rozwi±zanie dla grup treningowych i innych uczestników p³ywalni. Kolejny 50 metrowy znajdowa³ siê ju¿ pod go³ym niebem. Tam te¿ mo¿na by³o dokonaæ rozgrzewki lub p³awiæ siê po skoñczonych startach lub odpoczywaæ na s±siaduj±cej z nim piêknej trawce.
 W³a¶nie koñczy³ siê pierwszy dzieñ zmagañ, w którym my z za³o¿enia nie uczestniczyli¶my. Spotkali¶my starych znajomych z Bia³egostoku, Gdyni, Lublina, Kêdzierzyna, Zabrza, Wroc³awia i innych polskich miast. Atmosferê roz³adowa³ Jacek, któremu zacz±³em opowiadaæ o naszych fatalnych warunkach noclegowych. Zanim zacz±³em na dobre przerwa³ mi i wypali³ entuzjastycznie, ¿e swoim jest zachwycony pomimo tego, ¿e ¶pi na sali z innymi czterdziestoma zawodnikami. Zrozumia³em, ile zale¿y od pozytywnego nastawienia, by poprawiæ sobie samopoczucie. Chwilê jeszcze pogadali¶my, odebrali¶my identyfikatory, dziêki którym mogli¶my poruszaæ siê swobodnie po obiekcie i wskoczyli¶my do wody na delikatne rozp³ywanie. Woda, jak siê po wyj¶ciu okaza³o, zmy³a z nas ca³y stres i zmêczenie... Zaczêli¶my my¶leæ pozytywnie. Wrócili¶my do hotelu analizowaæ listy startowe, obliczaæ godziny naszych startów, oceniaæ szanse i wypoczywaæ przed kolejnymi dniami zmagañ. Pamiêtam jak Pawe³ wypali³: „jak siê ¼le zaczyna, to pewnie siê ¶wietnie skoñczy", jednak jeszcze wtedy niespecjalnie mu dowierzali¶my.
Pierwszy dzieñ naszych startów rozpocz±³ w³a¶nie Pawe³. Obliczenia wziê³y w ³eb, na basen dotar³ za pó¼no i musia³ pop³yn±æ dystans 200 dowolnym nie poprzedzaj±c go rozgrzewk±. Reszta z nas w ostatniej chwili wbieg³a na trybuny i mog³a obejrzeæ naszego pierwszego zawodnika. Na szczê¶cie ukoñczy³ dystans w zadawalaj±cym czasie i przyjemnym dla oka stylu. Ju¿ rozlu¼niony opowiada³ entuzjastycznie o swoich prze¿yciach i dobrym samopoczuciu na finiszu, równie¿ o ca³ej procedurze zg³oszenia siê na start. To dobrze rokowa³o przed kolejnym dniem i startem na 100 delfinem. Monika by³a kolejn± zawodniczk±, która tego dnia przyst±pi³a do swojego najwa¿niejszego startu na 50 klasycznym. Czas, który wpisa³a na zg³oszeniu zakwalifikowa³ j± do s³abszej serii. By³a skoncentrowana i pozytywnie nastawiona. Wiedzieli¶my ju¿ przed starem, ¿e bêdzie dobrze. Walczy³a ostro od samego pocz±tku, szkoda, ¿e tylko z czasem, bo rywalki zostawi³a ju¿ na skoku i kilkunastu pierwszych metrach. Po 0:37,16 wy³±czy³a z impetem tablicê! D³ugo wpatrywa³a siê w niespodziewany wynik, który by³ jednocze¶nie nowym rekordem polski w kat „B", po chwili cieszy³a siê spontanicznie jak przysta³o na rekordzistkê. W kolejnej serii ¿adnej zawodniczce nie uda³o siê jej wyprzedziæ. Szykowa³a siê sensacja. Ostatnia seria i najsilniejsze rywalki. Tylko trzy z dziesiêciu dop³ynê³y szybciej. Ta ostatnia tylko o trzy setne szybciej od wyniku uzyskanego przez Monikê. Rado¶æ i tak by³a olbrzymia, to ¶wietne czwarte miejsce.
Teraz moja kolej, rozgrzewka w ciasnym basenie mog³a irytowaæ. Coraz mniej do mnie dociera³o, czu³em jak ro¶nie napiêcie. Tego w³a¶nie oczekiwa³em, wiedzia³em, ¿e tylko dziêki niemu bêdê potrafi³ daæ z siebie jeszcze wiêcej. Czas zacz±³ biec coraz szybciej. Wreszcie moja kolej. Serie wyczytywano z du¿ym wyprzedzeniem i sadzano nas na przygotowanych krzese³kach z wyklejonymi numerami naszych torów. Po starcie kolejnej serii przesiadali¶my siê na te bli¿ej wej¶cia. Napiêcie ros³o. Poczu³em siê jak 20 lat temu, kiedy startowa³em na zagranicznych imprezach p³ywackich. Moi rywale znowu zdecydowanie przewy¿szali mnie wzrostem. Zastanawia³em siê tylko czy faworyt Jochen Bruha ma powy¿ej 200 cm. Kilkakrotnie sprawdzano listê obecno¶ci i nasze identyfikatory. Na monitorze mogli¶my ¶ledziæ wyniki wcze¶niejszych serii. Przysz³a nasza kolej. Zostali¶my wyprowadzeni do s³upków. Za chwilê stali¶my ju¿ na nich gotowi do startu. Po komendzie „na miejsca" sêdzia trzyma³ w nieskoñczono¶æ. Wreszcie sygna³. My¶la³em tylko o jednym: pilnowaæ wcze¶niej ustalonej taktyki, spokojnie pierwsze 50m pamiêtaj±c jednocze¶nie o idealnej technice, delikatnie przyspieszam przed nawrotem i rozpêdzana druga czê¶æ dystansu. Na ¶cianê nie wpadam idealnie, trochê mnie to martwi. Bruha nam odp³yn±³. Po lewej stronie Rosjanin, widzê go k±tem oka, ale jest chyba ju¿ za mn±. Przyspieszam i cieszê siê, ¿e jeszcze nie odcina mi „pr±du". Ostatnie 30 metrów, ju¿ p³ynê, co jeden ruch oddech. Zaczyna siê!!! ...Tracê rytm, brakuje si³y, ale jest ju¿ blisko mety. Teraz najgorsze ostatnie 15 metrów Staram siê dalej siêgn±æ ramionami, mocniej je rozlu¼niaæ nad wod± podczas przenoszenia daj±c im przez u³amek sekundy odpocz±æ i utrzymaæ mocne kopniêcia nogami. Znowu brakuje pó³ ruchu, by idealnie wpa¶æ na ¶cianê. Przechodzi przez g³owê my¶l czy te nietrafione dop³yniêcia nie by³y kluczowe w utrzymaniu jeszcze nie wiem czy dobrego miejsca. Odwracam siê do tablicy elektronicznej i widzê trzeci plac! Cieszê siê, ale wynik powy¿ej minuty. My¶lê sobie ...mia³em trochê szczê¶cia, ¿e tylko dwóm uda³o siê pop³yn±æ szybciej. Po reakcjach naszej dru¿yny, a szczególnie mojej córki Oli zobaczy³em, ¿e dostarczy³em im wielu emocji. Dowiedzia³em siê, ¿e po 50m by³em dopiero czwarty.
Po mnie, w kolejnej kategorii wiekowej wystartowa³ Pawe³ na 100 delfinem. Pawe³ wyrasta na ¶wietnego taktyka, realizuje wcze¶niej przyjête za³o¿enia. Pierwsze 50 m p³ynie na d³ugich poci±gniêciach zachowuj±c si³y na kolejn± czê¶æ wy¶cigu. Na pó³metku czas dobry. Na kolejnych 50 metrach, tak jak zak³adali¶my: zwiêksza kadencjê i w ten sposób stara siê utrzymaæ tempo pomimo narastaj±cego zmêczenia. Na mecie uzyskuje kolejny rekord ¿yciowy i po wyj¶ciu z wody od razu zastanawia siê, czy nadszed³ ju¿ czas, by spróbowaæ si³ na dwa razy d³u¿szym delfinowym dystansie.
Tego dnia Arek mia³ wolne. Móg³ tylko kibicowaæ wraz z Gosi± i Ol±. Jego starty zaczn± siê dopiero za dwa dni. Ju¿ dzisiaj widaæ by³o po nim, ¿e nasze starty nastrajaj± go pozytywnie do walki w kolejnych dniach. Po dekoracji wrócili¶my do hotelu. Wspólna kolacja i grzecznie do ³ó¿eczek. Zanim zasnêli¶my up³ynê³o trochê czasu, bo emocje nie opada³y szybko.
Kolejne dni przynosi³y same rekordy ¿yciowe i miejsca przynosz±ce zadowolenie. Wielkim wydarzeniem by³ dla wszystkich wy¶cig na 50 motylkowym z udzia³em Marka Fostera. Bardzo ¿a³owa³em, ¿e nie zg³osi³em siê do startu na tym dystansie. Straci³em okazje startu w jednej serii z tak wy¶mienitym p³ywakiem. Wy¶cig z jego udzia³em mogli¶my obejrzeæ równie¿ ostatniego dnia podczas 50 m stylem dowolnym. Po obu dystansach otrzyma³ od kilku tysiêcy osób owacje na stoj±co. Poproszony, chêtnie zrobi³ sobie z nami pami±tkow± fotkê. Moja córka nie bardzo jeszcze mog³a zrozumieæ, z jakiego powodu jej starsze kole¿anki bêd± zazdro¶ci³y pami±tkowej fotki, na której Foster prezentuje swoj± muskulaturê. Chyba my¶la³a, ¿e tylko z powodu tego, ¿e jest ¶wietnym p³ywakiem.
Ca³a nasza Polska reprezentacja widoczna by³a podczas tych mistrzostw. Zdobywa³a medale, a niektórym brakowa³o po prostu szczê¶cia. Tadeusz Stuchlik by³ dwa razy czwarty, a Tomek Kempa te¿ kilkakrotnie blisko medalu. Wierzê, ¿e w kolejnych mistrzostwach, które za dwa lata na S³owenii, obaj sobie odbij±.
Monika 50 klasyczny - ¶wietny wyniki RP i czwarte miejsce. Medal przegra³a o 4 setne!!!100 klasyczny - nie wytrzyma³a drugich 50m. Gdyby p³ynê³a w najsilniejszej serii, rywalki pewnie zmusi³yby j± do jeszcze wiêkszego wysi³ku i tym samym by³aby du¿a szansa na medal. By³o ¶wietne... 5 miejsce.200 klasyczny - potwierdzi³a, ¿e potrafi walczyæ i jest bardzo dobr± ¿abkark±. Znowu odwa¿nie zaczê³a. Trochê zabrak³o si³y na ostatnich 50 metrach. Szóstym miejscem potwierdzi³a, ¿e jej wcze¶niejsze wyniki, to nie sprawa przypadku.50 delfinem - minimalnie zabrak³o do rekordu ¿yciowego. Wynik na jej wysokim poziomie.
Arek 100 dowolnym - rozpocz±³ za wolno, ale druga czê¶æ dystansu imponuj±ca. Uzyska³ najlepszy swój wynik na d³ugim basenie.50 dowolnym - minimalnie gorzej ni¿ w Poznaniu. Prawdopodobnie nie utrzyma³ dobrego tempa na samej koñcówce, bo start i wiêksza czê¶æ dystansu wygl±da³a z trybun bardzo dobrze.100 grzbiet - jak przy 100 kraulem, za wolny pocz±tek, ale czas znowu bardzo dobry, najlepszy w jego wykonaniu jak do tej pory.50 grzbiet - bardzo dobry wynik i tylko szczê¶cia zabrak³o, aby z³amaæ 32 sekundy.
Pawe³ 200 dowolnym - to jego pierwszy start w tak wielkiej imprezie. Pewnie stres i brak rozgrzewki nie pozwoli³ pop³yn±æ szybciej, a staæ go na to. 100 motylkowy - profesjonalnie realizowana taktyka, która pozwoli³a uzyskaæ optymalny, bardzo dobry wynik. 100 klasyczny - kolejny wspania³y rekord ¿yciowy, którego mog± pozazdro¶ciæ jego rywale z Polski. 200 klasycznym - pokaz piêknej walki na ca³ym dystansie, po której mo¿na tylko siê cieszyæ z wyniku. 400 dowolnym - tak niewiele zabrak³o do z³amania magicznej bariery 5 minut. Tym razem trochê za szybko na pierwszych 50 metrach, ale emocje siê udzieli³y i rywal z Irlandii by³ twardy i naciska³, a jak wiemy Pawe³ nie nale¿y do takich, co odpuszcz± w wodzie komukolwiek.
Endriu 100 motylkowy - „niesmak pozosta³" nie zosta³a z³amana minuta. Na poprawê samopoczucia by³ medal. 200 motylkowy - Ciê¿ka walka, rywale podpu¶cili na pierwszych 100 metrach. Narzucili tempo, którego wiêkszo¶æ nie wytrzyma³a. Do srebrnego medalu zabrak³o dwóch cykli. Wynik zawdziêczam ca³ej naszej ekipie. Jeszcze nigdy nie s³ysza³em takiego g³o¶nego dopingu przy pomocy jedynie kilku garde³. 200 grzbiet - mi³e zaskoczenie, szkoda, ¿e mimo wolnego tempa nie wytrzyma³em lepiej drugiej setki. Tak sobie my¶lê, ¿e przy obecnej formie Tadka Stuchlika, to ten medal nale¿a³ siê jemu, no, ale nie skorzysta³ z szansy i na w³asne ¿yczenie by³ czwarty.100 grzbiet - skoñczy³o siê na najlepszej w serii reakcji i odcinku pod wod±, po za tym zapomnia³em jak siê p³ywa moim sprzed lat najlepszym stylem. Nie chce do tego biegu wracaæ.
 Po zawodach zebrali¶my czê¶æ osób z polskich ekip i zrobili¶my wspólne pami±tkowe fotki, po¿egnali¶my siê i w ¶wietnych nastrojach ruszyli¶my zwiedzaæ miasto. Czym bli¿ej by³o do starej czê¶ci Sztokholmu, tym szerzej otwiera³y nam siê oczy na widok tego piêknego miasta. Emocje opada³y i zmêczenie dawa³o siê we znaki. Wrócili¶my do hotelu. Przyszed³ czas na uczczenie wyników przy wspólnej kolacji. Rano wypoczêci i wyspani poddali¶my siê zaleceniom Paw³a, co do programu wycieczki. Statkiem dotarli¶my do Tivoli - atrakcji weso³ego miasteczka. Od zakoñczenia zawodów to by³y dni mojej córki. To ona decydowa³a, w jaki sposób bêdê spêdza³ z ni± czas i bawili¶my siê wiele godzin w tym atrakcyjnym miejscu. Reszta grupy ruszy³a zwiedzaæ miasto. Miêdzy innymi s³ynny statek-muzeum „Waza". Wieczorem wspólnie dotarli¶my do hotelu. Ostatniego dnia zobaczyli¶my jeszcze katedrê oraz s³ynny ratusz. Wieczorem biesiadowali¶my. Na sen brakowa³o ju¿ czasu, bo ju¿ o trzeciej pobudka i wyjazd na lotnisko! Czas ¿egnaæ siê ... z, jak siê okaza³o, go¶cinnym Sztokholmem.
Dodano: 2006-12-13
Projektowanie stron - Studio Belart  
WMT - masters: p³ywanie, nauka p³ywania, treningi p³ywackie